23 października 2013

VII Bieg Szczecińskiej Ligii Biegowej 20.10.2013r

Bieg na 6600 m zakończyłam z wynikiem 59 minut, ale jak to napisali ładnie na profilu "Maratończyk Szczecin Klub Biegacza" - nie tylko wynik się liczy. 
4 kilometry przeszły bez chwili wytchnienia. Pierwszy zrobiłam w 5 minut, co dla mnie jest nakurwianiem konkretnym hehe, potem już "leciałam" na tempie powyżej 5m:30s/km, ale za to na wysokim tętnie - kolejne tętno max ustalone jest na poziomie 192 uderzeń na minutę! Cały boży tydzień odpoczywałam, bo bolało gardło... Start był moim sprawdzianem, ale nie oddechowym a siłowym - cały czas ćwiczę na piłce - core training, i na poduszkach do balansowania stabilizacyjne i równowagę - ćwiczenia od mojego fizjoterapeuty Wojtka.
Z wyniku na te 4 km jestem zadowolona - cały czas poprawiam technikę biegu i wyniki idą w górę.

Co do samego biegu, to miałam przegłupie wrażenie, że biegnę na szarym końcu... Na fotach potem okazało się, że byli biegacze za mną, a ja czułam się parszywie... Jak nieudacznik...  Nic nie pomagał zegarek Polar, pokazując ładne tempo...
Tak więc wynik na 4 km był: 21m:59s, i widzę, leży dziewczyna - uczestniczka biegu, na boku leży i mówi, że ją kuje w sercu, że nie może oddychać... Inna dziewczyna cofnęła się na start po pomoc, a obok zjawił się jakiś biegacz, który miał komórkę i zadzwonił po pogotowie. Więc zostałam z ta bidulą, a ze mną 3 innych przypilnować jej i coś zrobić gdyby było nagle gorzej... Mierzyłam jej tylko tętno. które było wysokie ale stabilne, przeniosłam na płaską ścieżkę wraz z drugą osobą, inna osoba trzymała jej nogi wyżej poziomu serca. Śmiesznie, bo przepraszała nas, że przez nią nie ukończyliśmy biegu!
Wojtek przybiegł zaniepokojony po zakończeniu swojego biegu, dlaczego jeszcze nie zjawiam się na mecie, pomógł, bo akurat zaczął się spory skurcz mięśni lewej ręki, ale za chwilę była karetka.
Więc skończyliśmy bieg i dostaliśmy piękną fotę od organizatora i opis:  

"SZCZECIŃSKA LIGA BIEGOWA SLIB-2013 POLMART. BIEG SIÓDMY.
Nie tylko wynik się liczy. Dziękujemy zawodnikom na zdjęciu za postawę fair play na trasie siódmego biegu Szczecińskiej Ligi Biegowej. Katarzyna Łużyńska [nr startowy 188],Zenon Korzeb, Joanna Lewandowska, i Urszula Grudziecka pomogli zawodniczce na trasie, która poczuła się źle, kosztem swojego wyniku. Jeszcze raz dziękujemy."


Na mecie: Katarzyna Łużyńska [nr startowy 188],Zenon Korzeb, Joanna Lewandowska i ja

Wojtek był na mecie drugi z czasem 24:19 co daje tempo 3m:41s/km! Nie mogę nadal uwierzyć, że tak można biegać! 

pędzę jak wiatr
W pracy nie było mnie chyba potem w środę, miałam jeden dzień wolnego. Akurat tego dnia był o tym biegu artykuł w Kurierze Sz. Iza ze związków wycięła ten artykuł i zaniosła do głównej księgowej, aby pochwalić jej pracownika za postawę społeczną... Na szczęście nie przyszło im do głowy wieszać tego wycinku na tablicy w korytarzu. Hehe kocham być na tapecie! :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz