Ze względu na to, że auto jest u lakiernika, przyjechałam na zawody rowerem, ale na szczęście blisko mam - 3 km no i też dziś było ciepło - około 8 stopni.
Biegło mi się bardzo ciężko, jestem zakwaszona. Ciągle wywijam na piłce ćwiczenia stabilizujące, miałam niezłe zakwasy po wizycie u Wojtka w środę, biegałam w sumie mało, bo w piątek zrobiłam tylko szybką piątkę na tętnie 164 - widocznie za wysoko...
W każdym razie wyszło 37:37 na tętnie śr.180 (188 max) - tempo 5,43 min/km. To lepiej o tylko 38 sekund od biegu VI z 29 września na identycznym tętnie... Porażka... No i sygnał, że trzeba walić kilometry na niższym tętnie, codziennie... Trzeba to tętno w końcu obniżyć, więc jutro idę na dychę! A we wtorek jest Wieczorne Bieganie w Szczecinie na 9 km - będzie dziadek to popilnuje Jagody, więc może Piotr też ze mną pobiegnie. A i Kamil wyraził chęć znowu.
Dziś spotkałam Dawida, Joasię, pana Zenona, Wojtka, który zajął drugie miejsce!
Było mi bardzo miło, bo pan Zenon dogonił mnie na pierwszym kółku i towarzyszył mi do końca wyścigu, porozmawialiśmy (!) sobie - może dlatego tempo było ciut gorsze, ale w sumie to po co się ścigać, pozycji mi nikt nie zabrałby i tak! Pan Zenon przebiegł dziesiąty w tym roku maraton, w zeszły weekend. Był to maraton sudecki na Skrzyczne i dalej. Maratonów na koncie ma już 44! Więc ma o czym opowiadać. Potem wybiegł nam na spotkanie Wojtek i tak do mety wesoło sobie gaworząc we trójkę wbiegliśmy!
Spotkałam też Grześka, był z Amelką, bo jej mama Monika pracuje przy organizacji :)
Po dekoracjach Wojtek zaproponował jeszcze we dwójkę kółko (3300 m), więc się bryknęliśmy. Tempo dla niego było raczej spacerowe - 5,50 min/km, ale się nie skarżył :) Było fajnie, bo pogadaliśmy o tętnie, treningu itd. O tym można gadać i gadać, a on też kocha bieganie! Co prawda przed wyścigiem nie miał ochoty na ściganie, ale druga pozycja to bardzo ładny wynik!
Fotek nie mam... Jarek Dulny chyba zrobił sobie wolne w ten dzień. Szkoda.
Dziś spotkałam Dawida, Joasię, pana Zenona, Wojtka, który zajął drugie miejsce!
Było mi bardzo miło, bo pan Zenon dogonił mnie na pierwszym kółku i towarzyszył mi do końca wyścigu, porozmawialiśmy (!) sobie - może dlatego tempo było ciut gorsze, ale w sumie to po co się ścigać, pozycji mi nikt nie zabrałby i tak! Pan Zenon przebiegł dziesiąty w tym roku maraton, w zeszły weekend. Był to maraton sudecki na Skrzyczne i dalej. Maratonów na koncie ma już 44! Więc ma o czym opowiadać. Potem wybiegł nam na spotkanie Wojtek i tak do mety wesoło sobie gaworząc we trójkę wbiegliśmy!
Spotkałam też Grześka, był z Amelką, bo jej mama Monika pracuje przy organizacji :)
Po dekoracjach Wojtek zaproponował jeszcze we dwójkę kółko (3300 m), więc się bryknęliśmy. Tempo dla niego było raczej spacerowe - 5,50 min/km, ale się nie skarżył :) Było fajnie, bo pogadaliśmy o tętnie, treningu itd. O tym można gadać i gadać, a on też kocha bieganie! Co prawda przed wyścigiem nie miał ochoty na ściganie, ale druga pozycja to bardzo ładny wynik!
Fotek nie mam... Jarek Dulny chyba zrobił sobie wolne w ten dzień. Szkoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz