9 grudnia 2013

Biegałam po lodzie

Po takim kutym lodzie udało mi się pobiegać w sobotę w moich nowych kolcach z Lidla. Sprawdziły się na medal - zero poślizgów! Śmiesznie na mnie patrzyli kierowcy co ledwo się toczyli do przodu autami, a ja bez skrępowania brykałam jak kozica po turniach :)) 
Było około zera, piękne słońce, wiatr momentami jeszcze mocny - beka z biegu pod wiatr: tętno 170 a prędkość zerowa! Uroki Orkanu Ksawery. Ubrałam 3 warstwy: koszulka termiczna z długim rękawem, t-shirt i kurtka przeciwwietrzna i było mi za ciepło.
Cały tydzień nie biegałam z powodu braku czasu i możliwości, i byłam na niezłym głodzie już, więc było naprawdę magicznie! Jupi!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz