Zostawiliśmy rano Jagodę u Alicji i Ani, zabraliśmy po drodze Olę, bo Piotr B. ją wystawił, bo się ponoć rozchorował ;)
Dzisiaj obojgu udało się dobiec bez kolki!
Próbowałam zbiegać na śródstopiu, ale chyba nie potrafię... Wojtek Dybiżbański kazał ustawić się prostopadle do nachylenia zbocza.
Napisał mi: bo zbiegi są techniczną sprawą. Lądujesz na pięcie bo
w czasie zbiegu pewnie odchylasz się do tyłu i zarazem są jakieś lęki i
człowiek hamuje i ląduje na pięcie. dlatego na zbiegach wyłącza się
myślenie i całą wyobraźnię, pochyla do przodu żeby kąt między ciałem
biegacza a podłożem wynosił 90stopni (tak jak na płaskim) i leci się w
dół ot cała filozofia.
Co prawda próbowałam tak zrobić i dzięki temu, że nie waliłam piętą i nie starałam się hamować może udało się uniknąć tej kolki. Ale ile w rzeczywistości na tak niedużych nachyleniach cośtam się udawało...?
Ja: poz 126, 9 w kat wiekowej, 15 kobieta z czasem netto 30:57 i brutto 31:05 Tempo: 6:11 Poprawiłam ostatni wynik (32:24) o 1:27.
Piotr: poz 118, 41 w kat wiekowej, 106 mężczyzna czas 29:50.
Fot: Piotr Krawczuk
![]() |
| wpadam na metę |







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz